
Jeszcze zanim Jakub pojawił się w Tworogu, zwiedził Kowary. Paweł przyjął go bogato, o czym zresztą zaraz sam wam opowie…
Jakub… Cóż, Jakub, jaki jest, każdy widzi.
Postanowiłem przywitać go po polsku, polską roślinnością. Niestety, nie zdążyłem sfotografować go od razu, więc z roślinności zostały opakowania…
No, ale Jakub to Jakub. Ledwo się tym rozgrzał i poszedł szaleć. W trakcie zwiedzania swojego hotelu dziwnym przypadkiem spotkał naprawdę wielu starych znajomych…
Ba, nawet spotkał trochę rodziny…
Walczył tak z całą tą ekipą przez parę dni, bardzo nie chciał się wyprowadzać, no ale cóż, obowiązki wzywają. Po paru dniach zakończył imprezę w wielkim stylu, całą rodzinę sprowadzając do parteru swoją wytrzymałością. Eh, biedni, nie wiedzieli, z kim zaczynają…
No i cóż, zostawił mnie z ogromnym bólem głowy (stąd tak późna relacja), burdelem w pokoju, pustką w portfelu i wątrobą do wymiany.
Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze mnie odwiedzi. Byle nieprędko










Bardzo chętnie przyjmę Twoje książki. Zapisz mi je, proszę w testamencie
:D:D:D
Imponująca kolekcja!!!!! Pozdrawiam
Fanka Fantasy
Wszyscy wierni fani niech wiedzą, że Jakub wędruje, tyle, że Mirandę na razie wywiało w Europę i kiedy wróci, wszystko poogarnia. Niestety zbliżamy się powolutku do końca zabawy, bo nam się trzy z pięciu klonów Jakubowych zagubiły w akcji…